Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Back To Top

foto1 foto2 foto3 foto4 foto5 foto6 foto2 foto3 foto4 foto5

Dnia 24 kwietnia grupa uczniów naszej szkoły pod opieką p. Agnieszki Woźny-Dorozińskiej wzięła udział w trzech spotkaniach.

Wtorkowe popołudnie zaczęło się od prelekcji doktorantki UAM Pani Joanny Nawrot na temat życia i twórczości współczesnego artysty - Marcina Świetlickiego. Wykład odbywał się w reprezentacyjnej sali uniwersytetu w Salonie Adama Mickiewicza (umieszczonej w kopule Collegium Maius przy ul. Fredry). Przybyli uczniowie z zainteresowaniem rozglądali się po nowoczesnej sali oraz przez przeszło godzinę słuchali informacji nt. poety, muzyka i twórcy kryminałów w jednej osobie. Nie zabrakło piosenek, które artysta tworzył ze swoim zespołem, ze Świetlikami. Podobał nam się filmik, w którym Świetlicki tłumaczy, czym jest dla niego Matka Literatura oraz kim jest on, czy poetą, czy muzykiem...

Marcin Świetlicki od zawsze wychodzi poza schemat, nie daje się zaszufladkować, wciąż szokuje. Czy sięga się po jego wiersze, czy piosenki, czy prozę, to widać, że zawsze stara się ukazywać swoje inne oblicze.

Zaprezentowane teksty czasem szokowały, gdyż nie brakuje w nich mocnych słów oraz neologizmów.

Pani Nawrot w ciekawy sposób zaprezentowała Świetlickiego, dzięki czemu spotkanie wieczorne z artystą miało sens. Każdy z nas wiedział już, z kim się spotykamy, jak ten człowiek traktuje siebie i innych, co myśli na temat życia.

Po wykładzie poszliśmy na małe co nieco. Wzmocnieni fizycznie ze spokojem weszliśmy do CK Zamek na spotkanie z artystą. Rozpoczęło się ono dość długim wstępem - rozdaniem nagród młodym twórcom, którzy wygrali FanFila - konkurs literacki organizowany przez UAM. Pierwsze miejsca mogły cieszyć się uściskiem ręki samego Mistrza Świetlickiego. Kto wie, może kiedyś o nich jeszcze usłyszymy. Na gali przewijały się wśród laudacji co i rusz hasła promujące czytanie i pisanie: "Literaturę warto czytać, ale i warto tworzyć.", "Nie ma pisania bez czytania", "Literatura ma ogromną moc - zmieniania świata" mówili i prof. Śliwiński, i prof. Kopeć, i Panie Profesor: Winiecka i Rajewska.

Po dużym łyku profesorskich mów zaczęło się to, na co czekaliśmy najbardziej.

Sceną zawładnęła trochę intrygująca, trochę sielska - atmosfera. Marcin Świetlicki nadał rytm, choć początek ładnie zaaranżował prowadzący spotkanie Jerzy Borowczyk, rozpoczynając minipochwałą arytsty: "Mistrz początku, mocnego strzału... Kim jest Marcin Świetlicki? Kto pisze wiersze?" Na to usłyszeliśmy, że twórca poddaje się wielu czynnikom, nie sam pisze, ważne może być wszystko od pogody po wydarzenia polityczne. Uczestnicy spotkania cytowali fragmenty wierszy, prosząc o komentarz. Poruszono problem widm, upiorów... w dziełach artysty i jego "więcej siebie widzieć nie chcę". Świetlicki do każdego postawionego mu pytania podchodził poważnie, dogłębnie tłumaczył: "Jak już powiedziałem, nie sam piszę. Jako czytelnik literatury romantycznej podkupiłem co nieco od Mickiewicza, z kultury popularnej wyciągnąłem Batmana. Wiersze to nieustanna gra z bohaterem, z tym co na zewnątrz schowane. Nie piszę sam".

 

Znana fraza u każdego twórcy: "Chciałbym być zrozumiany", na co Świetlicki rzuca: "I najczęściej nie jestem. Wszystko sie plącze - to Polska jest". Na tradycyjne pytanie: "Dlaczego pisze?" zadane przez naszego ucznia, odpowiedział, że nie wie: "Fakt, że ojciec pisał. Nie wiem, coś mi nakazało to robić. Sam sobie siebie chciałem wytłumaczyć - nie wiem. Jakaś dziwna potrzeba, dziwny przymus. Trochę się tego wstydziłem. Dwudziestolatkowi wydawało się to trochę niemęskie, stąd debiut późniejszy - trzydzieści lat miałem. Nie śpieszyłem się.".

"Dziś mam nie najlepszy stosunek do moich wczesnych wierszy... Przestrzeń jaka mnie dzieli od dwudziestolatka jest ogromna. Pierwszy tomik - najlepszy, pierwsza płyta - najlepsza... Ja tak nie uważam. Połowę utworów bym wyrzucił. Cały czas pamiętam, jak bardzo byłem głupkowaty, dlatego cenię to, co w tej twórczości nie było głupkowate, zbyt przegadane - czasami znajdzie się jakieś piękne zdanie. Wstydzę się kilku wierszy, w których ze zbyt dużą naiwnością podchodzę... Nie wiem, kiedy będę do końca zadowolony." Na to Jerzy Borowczyk przypomniał: "mam to na końcu języka, mój język nie ma końca".

Prowadzący odniósł sie do różnych dzieł, ale najciekawiej artysta skomentował książkę Rafała Księżyka pt. "Nieprzysiadalność" - książkę o samym Świetlickim, zresztą tytuł najbardziej rozpoznawalny dla artysty od Świetlików. Wystarczy wygooglować i... można się zdziwić, jak kończy się piosenka i nastrój nieprzysiadalny.

Poeta mówił, nawiązując do swojej biografii: "Jestem z rodziny zmyślaczy, czyli.... trochę konfabulując... staram sie być szczery, ale czasami też ubarwiam".

 

Jako ulubioną książkę wskazał "Pod wulkanem", którą przeczytał już w szkole średniej. Na hasło: "Jakich pytań ma dość?" poeta wyróżnił dwa: te o inspirację w tworzeniu wierszy i o współpracę przy teledysku z Bogusławem Lindą.

Jednego z uczestników spotkania intrygowało, skąd wzięła się widoczna ostatnio u Świetlickiego sympatia do kryminałów.

"Jako młody człowiek czytałem wszystko, w średnim wieku trochę... i kryminały, a teraz wyłącznie kryminały. Problem dobra i zła w kryminale - najbardziej wyraziste.

 

Mijała druga godzina spotkania - Świetlicki płynął, zadziwiał swobodą rozmowy i humorem. A na pytanie: "Co artysta sądzi o krytykach?", stwierdził: "Krytycy to obcy świat. Nigdy nie przeczytałem dobrego wiersza jakiegoś krytyka, a poeci potrafią..."

Smutne zdanie o krytykach zniknęło, gdy poeta rozpoczął wspominanie prof. Skarżyńskiego (scenografa) - człowieka, który wiele znaczył dla poety, bo: "Miał takie światło w sobie." (i zawsze nienagannie ubrany).

 

Na zapytanie: "Czy czuje się bardziej poetą czy muzykiem?" odrzekł: "To wszystko wzięło się z poezji... w 51 % jestem poetą, w 49 % - muzykiem.".

 

Artysta wciąż ucieka od szufladkowania, lubi być kontrowersyjny, rzucać mocne słowa w swych utworach...

 

Spotkanie skończyło się przed 22.00, zmęczeni, ale pełni wrażeń, wracaliśmy do domów, a Świetlicki do Krakowa na swój - w końcu oswojony - Kazimierz.

 

Warto było wejść w relację z nietuzinkowym twórcą, który lubi rozmawiać z czytelnikami - warto czasem poczuć klimat poezji.

 

 

Zachęcamy do zerknięcia na wiersze czy też do posłuchania muzyki Marcina Świetlickiego. Łatwo je zapamiętać. Na maturze mogą ocalić.

 

Agnieszka Woźny-Dorozińska

wraz z uczniami klasy 1 Ti

 

Ważne daty

Grudzień 2018
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31

Copyright © 2018 Technikum w Poznaniu ul.Rubież 20 Poznań Rights Reserved.